Metale ciężkie w tamponach - czy jest powód do niepokoju?

Metale ciężkie w tamponach - czy jest powód do niepokoju?

W lipcu 2024 roku badanie naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley dotyczące metali wykrytych w tamponach odbiło się szerokim echem na całym świecie. W mediach pojawiły się chwytliwe nagłówki, a wiele kobiet zaczęło się zastanawiać – czy tampony, których używają każdego miesiąca, mogą szkodzić zdrowiu?

To pytanie jest ważne dla milionów kobiet. W Stanach Zjednoczonych tamponów regularnie używa około 52–86% kobiet, a są one również bardzo popularne w wielu krajach Europy. Choć na Litwie tampony nie są najczęściej wybieraną metodą ochrony podczas miesiączki, po publikacji tego badania otrzymaliśmy wiele pytań także od naszych klientek.

Dwa lata później opublikowano kolejne, bardzo istotne badanie. W 2026 roku naukowcy z Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA) opublikowali na łamach recenzowanego czasopisma naukowego „Toxicological Sciences” wyniki badań, w których nie tylko zmierzono zawartość metali w tamponach, ale również oceniono, czy ich obecność może rzeczywiście stanowić zagrożenie dla zdrowia kobiet.

W tym artykule omówię oba badania, wyjaśnię najważniejsze różnice między nimi oraz podzielę się swoimi wnioskami.

Czy kobiety powinny się niepokoić?

Krótka odpowiedź brzmi: nie – przynajmniej na podstawie obecnie dostępnych danych.

W badaniu z 2024 roku w różnych tamponach wykryto obecność wielu metali, w tym bardzo niewielkich ilości metali ciężkich, takich jak ołów, kadm i arsen. Sam fakt ich wykrycia nie oznacza jednak, że podczas używania tamponów metale te przedostają się do organizmu w ilościach mogących stanowić zagrożenie dla zdrowia.

I właśnie na tym polega najważniejsza różnica między tymi dwoma badaniami.

W badaniu z 2024 roku  naukowcy sprawdzili, jakie metale znajdują się w samych tamponach. Nie oceniali jednak, ile z nich rzeczywiście uwalnia się podczas użytkowania ani czy taka ilość może mieć jakikolwiek wpływ na zdrowie.

To właśnie na to pytanie odpowiedzieli naukowcy FDA w 2026 roku. Ocenili nie tylko zawartość metali w tamponach, ale również ile z nich może zostać uwolnione podczas stosowania tamponu oraz jakie byłoby maksymalne możliwe narażenie kobiety.

Ich wniosek jest jednoznaczny – na podstawie obecnie dostępnych danych wykryte ilości metali nie powinny powodować niepożądanych skutków zdrowotnych.

Co wykazało badanie Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley z 2024 roku?

Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, opublikowane w czasopiśmie „Environmental International”, objęło popularne tampony organiczne i konwencjonalne sprzedawane na rynkach Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii oraz Unii Europejskiej.

Przeanalizowano 24 różne produkty, reprezentujące 14 marek, 18 linii produktowych oraz pięć poziomów chłonności. Większość badanych tamponów została zakupiona w Stanach Zjednoczonych (79%), a pozostałe w Wielkiej Brytanii i krajach Unii Europejskiej (21%).

W badaniu tym naukowcy w warunkach laboratoryjnych rozłożyli tampony przy użyciu specjalnych kwasów, a następnie zmierzyli całkowitą zawartość metali. Metale wykryto we wszystkich badanych tamponach – zarówno ekologicznych, jak i nieekologicznych. Wśród wykrytych pierwiastków znalazły się również metale ciężkie, takie jak ołów, arsen i kadm.

Naukowcy wskazali kilka możliwych źródeł obecności metali w tamponach:

  • naturalne zanieczyszczenie surowca – bawełna może pobierać metale z gleby;
  • zanieczyszczenie środowiska;
  • proces produkcji;
  • lub niektóre dodatki stosowane podczas produkcji, np. substancje ułatwiające
  • aplikację, kontrolujące zapach lub o działaniu przeciwdrobnoustrojowym.

Jednak sami autorzy badania podkreślili jego istotne ograniczenie – nie oceniano, ile tych metali rzeczywiście może uwolnić się podczas stosowania tamponu, jaka ich ilość mogłaby przedostać się do organizmu kobiety ani czy mogłoby to mieć jakikolwiek wpływ na zdrowie.

To właśnie na te pytania miało odpowiedzieć opublikowane później, w 2026 roku, badanie przeprowadzone przez naukowców z FDA.

Co dodatkowo zbadali naukowcy FDA w 2026 roku?

Naukowcy przeanalizowali 11 tamponów dostępnych na rynku amerykańskim i przeprowadzili nie tylko analizę zawartości metali, ale również ocenę ryzyka toksykologicznego.

Najważniejszą nowością było to, że oceniono nie tylko całkowitą zawartość metali w tamponach, ale także:

  • ile metali może uwolnić się z tamponu podczas jego stosowania;
  • jaka część tych metali mogłaby teoretycznie przedostać się do organizmu;
  • czy taka ilość mogłaby mieć negatywny wpływ na zdrowie przy długotrwałym stosowaniu.

Aby zachować maksymalną ostrożność, naukowcy przyjęli warunki bardziej rygorystyczne niż rzeczywiste. Tampony umieszczono na 24 godziny w kwaśnym środowisku o pH 5 i temperaturze 50°C, podczas gdy temperatura ludzkiego ciała wynosi około 37°C, a tampon zaleca się wymieniać co najwyżej po 8 godzinach.

Ponadto w ocenie ryzyka założono, że do organizmu wchłania się aż 100% uwolnionych metali, choć sami autorzy podkreślają, że w rzeczywistości stopień ich wchłaniania jest najprawdopodobniej znacznie niższy.

Wnioski z badania FDA

Badanie FDA wykazało, że chociaż w tamponach można wykryć różne metale, podczas ich stosowania uwalnia się jedynie niewielka ich ilość. Nawet przy zastosowaniu bardzo konserwatywnych założeń naukowcy doszli do wniosku, że stwierdzone poziomy metali nie powinny stanowić istotnego ryzyka toksykologicznego dla zdrowia kobiet.

Nie oznacza to jednak, że temat nie wymaga dalszych badań. Wręcz przeciwnie – im więcej niezależnych badań, tym lepiej.

Dziś dysponujemy jednak większą ilością danych naukowych niż w 2024 roku, dlatego możemy oceniać tę sytuację znacznie spokojniej.

Czy tampony GENTLE DAY są bezpieczne?

Choć jestem niemal pewna, że tampony GENTLE DAY nie były uwzględnione w tym badaniu (nasza marka nie jest szeroko dostępna na rynku amerykańskim, gdzie zakupiono większość analizowanych próbek), chciałabym opowiedzieć, jakimi zasadami kierujemy się przy tworzeniu naszych produktów.

Tampony GENTLE DAY są wykonane w 100% z bawełny organicznej posiadającej certyfikat GOTS. W procesie produkcji nie stosujemy dodatkowych substancji mających poprawiać poślizg tamponu, kontrolować zapach ani zapewniać działania przeciwdrobnoustrojowego. Naszym celem jest jak najprostszy i najbardziej przejrzysty skład produktu.

GOTS (Global Organic Textile Standard) to jeden z najbardziej rygorystycznych certyfikatów dla tekstyliów na świecie. Jego wymagania obejmują cały łańcuch produkcji – od uprawy bawełny aż po gotowy produkt. Certyfikat określa surowe kryteria środowiskowe, chemiczne i społeczne, a na każdym etapie produkcji przeprowadzane są niezależne audyty i kontrole.

GOTS ustanawia również ścisłe wymagania dotyczące stosowanych substancji chemicznych oraz dopuszczalnych poziomów wybranych substancji niepożądanych, w tym metali ciężkich. Nasza bawełna jest kontrolowana zgodnie z tymi wymaganiami, a wyniki badań tamponów GENTLE DAY spełniają limity określone przez standard GOTS.

Warto również podkreślić, że w badaniu Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley z 2024 roku nie podano, jakimi certyfikatami ekologicznymi były objęte badane tampony. Na podstawie tego badania nie można więc wyciągać wniosków dotyczących wpływu konkretnych standardów certyfikacji, takich jak GOTS, na zawartość metali w produktach.

Moje i nasze firmowe podejście

Badanie z 2024 roku po raz kolejny pokazało, jak ważne jest regularne analizowanie produktów higienicznych używanych na co dzień oraz stawianie im jak najwyższych wymagań jakościowych. Takie badania oceniam bardzo pozytywnie – im więcej niezależnych danych naukowych mamy do dyspozycji, tym lepiej możemy zrozumieć potencjalne zagrożenia i podejmować świadome decyzje.

Od zawsze uważałam, że produkty higieny intymnej dla kobiet powinny spełniać jak najwyższe standardy jakości i bezpieczeństwa. Niektóre substancje mogą być wchłaniane przez błonę śluzową pochwy, dlatego skład tamponów, jakość użytych surowców oraz proces ich produkcji zawsze były dla mnie szczególnie istotne.

Dlatego od samego początku zdecydowaliśmy się inwestować w niezależną certyfikację oraz stałą kontrolę jakości, nawet jeśli nie zawsze jest to wymagane przez przepisy.

Moim zdaniem warto zwracać uwagę nie tylko na metale naturalnie występujące w środowisku, ale także na substancje celowo dodawane do produktów, takie jak kompozycje zapachowe, składniki o działaniu antybakteryjnym czy substancje ułatwiające aplikację tamponu.

Poniżej znajduje się przykład, jak wiele różnych składników może być stosowanych w tamponach przez niektórych producentów (tabela pochodzi ze strony internetowej jednego z producentów tamponów):

Nie oznacza to, że wszystkie te substancje są niebezpieczne. Jednak moim zdaniem im prostszy skład produktu i im mniej zbędnych dodatków, tym lepiej. Dlatego w tamponach GENTLE DAY stosujemy wyłącznie 100% bawełny organicznej z certyfikatem GOTS i nie używamy dodatkowych substancji poprawiających poślizg, kontrolujących zapach ani o działaniu przeciwdrobnoustrojowym.

Rzeczywistość jest taka, że śladowe ilości metali można dziś znaleźć w glebie, powietrzu, wodzie i żywności. Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi, czy są obecne, lecz czy ich ilość może stanowić realne zagrożenie dla zdrowia człowieka.

Uważam również, że tampony z plastikowymi aplikatorami nie powinny być już dostępne na rynku. Podobnie jak wycofano jednorazowe plastikowe talerze, słomki czy sztućce, warto rozważyć również odejście od plastikowych aplikatorów, które po jednorazowym użyciu stają się odpadem obciążającym środowisko.

Jakie tampony wybierać?

Nigdy nie zachęcaliśmy do wybierania tamponów jako podstawowej metody ochrony podczas miesiączki. Według ginekologów tampony mogą wysuszać błonę śluzową pochwy, ponieważ wchłaniają nie tylko krew menstruacyjną, ale również naturalną wydzielinę. W efekcie u niektórych kobiet może wzrosnąć ryzyko suchości pochwy, dyskomfortu lub infekcji.

Jednocześnie chcieliśmy zaoferować lepszą alternatywę, zwłaszcza kobietom, które wybierają tampony jako swoją podstawową metodę ochrony podczas menstruacji. Dlatego około 2013 roku wprowadziliśmy do oferty tampony wykonane w 100% z bawełny organicznej, certyfikowane przez ICEA zgodnie ze standardem GOTS.

Tampony GENTLE DAY:

  • są hipoalergiczne, dzięki czemu zmniejszają ryzyko reakcji alergicznych i podrażnień;
  • są wykonane w 100% z bawełny organicznej z certyfikatem GOTS;
  • podczas produkcji nie stosuje się dodatkowych substancji poprawiających poślizg, kontrolujących zapach ani o działaniu przeciwdrobnoustrojowym;
  • wykorzystują opatentowaną technologię CottonLock®, w której rdzeń tamponu jest w 360° otoczony siateczką z bawełny organicznej. Pomaga ona ograniczyć uwalnianie włókien w pochwie, co może zmniejszać ryzyko pozostawania ich wewnątrz organizmu. Mniejsza ilość pozostających włókien może również ograniczać warunki sprzyjające namnażaniu się bakterii, które są jednym z czynników związanych z rozwojem zespołu wstrząsu toksycznego (TSS).

Wybierając tampony, warto zwrócić uwagę na ich skład, transparentność producenta oraz niezależne certyfikaty. Sam napis „Organic Cotton” na opakowaniu nie wystarczy – warto sprawdzić, czy produkt posiada certyfikat uznawanego międzynarodowego standardu, takiego jak GOTS.

Jeśli nie ma przeciwwskazań medycznych, dla wielu kobiet doskonałą alternatywą może być również kubeczek menstruacyjny. Jest to rozwiązanie wielokrotnego użytku, które zbiera krew menstruacyjną, zamiast wchłaniać również naturalną wydzielinę, dzięki czemu nie wysusza błony śluzowej pochwy.

Nasze certyfikaty i badania

Cieszy nas, że temat ten przyciąga coraz większą uwagę środowiska naukowego. Wierzymy, że im więcej będzie prowadzonych wysokiej jakości, niezależnych badań, tym bezpieczniejsze, bardziej przejrzyste i lepszej jakości będą produkty do higieny menstruacyjnej.

Dbajcie o siebie i bądźcie zdrowe!

Powrót do blogu

Zostaw komentarz

Pamiętaj, że komentarze muszą zostać zatwierdzone przed ich opublikowaniem.